Granaty -trawers i spotkanie z Orlą Percią

Drukuj

Dodaj do ulubionych

Kliknij i oceń!
[Total: 0 Average: 0]

Podziel się:

Czas przygotowania:

Poziom trudności:

Kaloryczność

Termin podróży

Czas wyjazdu:

Koszt

Czas w dwie strony:

ok 10 h

Dystans:

20 km

Przewyższenie:

1530 m

Trudność w umownej skali:

4/5. Żleb Kulczyńskiego 5/5

Trasa: Kuźnice-Dolina Jaworzynki-Hala Gąsienicowa- Czarny Staw-Skrajny Granat-Orla Perć-Zadni Granat-Żleb Kulczyńskiego- Hala Gąsienicowa- Boczań- Kuźnice

Czas w dwie strony: ok 10 h

Dystans: 20 km,

Przewyższenie: 1530 m

Trudność w umownej skali 4/5. Żleb Kulczyńskiego 5/5

Trasa jeżeli planujecie ją jako jednodniową wycieczkę musi mieć odpowiedni zapas czasowy, szczególnie późną jesienią kiedy dzień jest krótszy. Zimą to szlak tylko dla zaawansowanych. Całość trzeba liczyć ok 7-10 h. Prowiant i napoje możecie uzupełnić w schronisku Murowaniec. Nie zapominajcie o odpowiednim ubraniu (kilka warstw) dostosowanym do warunków pogodowych jak również o raczkach/rakach i czekanie w przypadku zalegającego śniegu.


Kuźnice

Zaczynamy wcześnie rano w Kuźnicach. Tak naprawdę przyjeżdżamy dzień wcześniej. A nocleg urządzamy na pace naszego Jeepa. Planowane wyjście o trzeciej w nocy nie dochodzi do skutku. Rozpoczyna się mała ulewa, która trwa nieprzerwanie aż do czwartej nad ranem. Wtedy się rozjaśnia i ruszamy. Parking powoli się zapełnia. Ruszają już inne zespoły a z parkingu odjeżdża sporo busików, które zawożą na parking pod kolejka na Kasprowy. Ewentualnie na inne destynacje, z których możemy rozpocząć wędrówkę po Tatrach.

Widok wschodzącego słońca na Hali Gąsienicowej

Dolina Jaworzynki-Murowaniec

Dla idących w stronę Hali Gąsienicowej zawsze jest jeden dylemat “Przez Jaworzynkę czy przez Boczań” -to chyba najczęstszy dylemat na tym etapie. Obie biegną w dosyć widokowym terenie i czasowo prezentują się podobnie. My tym razem wybieramy żółty szlak czyli wędrujemy powoli Doliną Jaworzynki w stronę schroniska w Murowańcu. Panuje lekki półmrok, doświetlamy drogę czołówkami. W porannej mgle powoli majaczy czerwony brzask wschodzącego słońca. Niesamowitą ciszę mącą tylko odgłosy natury. Jest koniec lata na szlakach ludzi mniej ale tutaj za godzinkę czy dwie będą i tak tłumy. Na halę docieramy zaraz o świcie, każdego roku jesteśmy spóźnieni na kwitnącą Wierzbówkę Kiprzycę i niesamowite kadry jakie można z nią trafić. Mamy jednak nadzieję że jeszcze wszystko nie przekwitło. Wkraczając na ten kawałek łąki na której kiedyś wypasano owce, znad horyzontu i spod deszczowych chmur pojawia się słońce. Jego oślepiający blask podkreśla purpurę kwiatów i góralskich chat znajdujących się nieopodal. Jest idealny moment, nie mogliśmy wymarzyć sobie lepszego. Chwytam za aparat. Na sesji spędzamy ok 20 minut do momentu , w którym tarcza słońca znowu chowa się pod chmurami.

Kwitnąca Wierzbówka Kiprzyca na Hali gąsienicowej-klasyk fotograficzny

Taka chmurzasto-słoneczna pogoda towarzyszyć nam będzie przez cały dzień. Klasyk fotograficzny mamy zaliczony, lepszego nie można było sobie wymarzyć. Panorama Doliny , kilka ujęć Kościelca….pięknie. Czas na szybkie śniadanie. Do Murowańca wchodzimy zaraz przed szóstą, o tej godzinie otwierana jest obecnie sala główna. Dla osób nie mających wykupionego noclegu nie ma za wiele miejsca. Na “glebie” oficjalnie spać nie można….. można na chwilę spocząć na podłodze albo na schodach. Płatność tylko gotówką ale w środku znajduje się bankomat-taki urok tego miejsca. Toalety również płatne, bilecik z automatu można spieniężyć potem w barze ,kupując jakikolwiek produkt. Siadamy przy gorącej hebracie, jedna kiełbaska z grilla na dwoje wystarczy, żeby uzupełnić kalorie i ruszyć w dalszą drogę.

W drodze nad Czarny Staw

Czarny Staw

Ruszamy dalej w stronę Czarnego Stawu. Tak naprawdę chcieliśmy zaliczyć Kościelec ale mamy prawie cały dzień wiec możemy wybrać dłuższą trasę. Poza tym strome skały Kościelca nigdy nie zachęcają do wyjścia na niego przy “śliskiej” pogodzie. Kontemplując urok tego miejsca i otaczających go szczytów wybieramy Granaty i dalej ich trawers Orlą Percią. Ta część Perci jest umownie najłatwiejszym etapem tego wymagającego szlaku-idealnym na zapoznanie się z ekspozycją i scramblingiem. Nie oznacza to że pozbawiona jest całkowicie trudności technicznych i niebezpieczeństw. Ruszamy brzegiem stawu w jego lewą stronę niebieskim szlakiem. W tym momencie aa droga prowadzi na Skrajny Granat, Zadni Granat, Kozią Przełęcz i Zawrat. Później odbijamy w poszczególne drogi w zależności którą opcję wybraliśmy. Pierwszy szlak w lewo oznaczony na żółto to właśnie podejście na Skrajny Granat, kolejne rozejście przy Zmarzłym Stawie pozwoli nam wejść na Zadni Granat szlakiem zielonym. Którą trasę wybrać?. Polegając na zasadzie, że lepiej wchodzić trudniejszym a schodzić łatwiejszym wybierzcie podejście na Skrajny Granat. Nie jest ono trudne technicznie , łańcuchy są tylko w jednym miejscu bardziej dla komfortu niż bezpieczeństwa. Jeżeli planujecie jednak pokonać Żleb Kulczyńskiego to zdecydowanie polecamy nim wejść, odbija on z zielonego szlaku na Zadni Granat jako szlak czarny lekko w prawo. Zdecydowanie lepiej nim wchodzić szczególnie w trudniejszych warunkach. My wybieramy podejście na Skrajny.

Skrajny Granat

Początkowo meandrujemy w kosodrzewinie, za naszymi plecami coraz piękniejszy widok na Czarny Staw. Za to kochamy Tatry- z każdym krokiem oglądasz się za siebie żeby zobaczyć jeszcze piękniejszy krajobraz. Po wyjściu z kosówki mamy do przebycia na zmianę piarżyska, trochę większych głazów. Miejscami trzeba popracować rękami. Docieramy do miejsca ubezpieczonego łańcuchami, to półka ze skrętem zawijającym mocno w lewo. Łańcuchy są tu bardziej żeby się podciągnąć niż dla bezpieczeństwa chociaż z prawej strony mamy ekspozycję i urwisko. Dalej wspinamy się wytyczoną w skałach ścieżką, szlak jest dobrze oznaczony i widoczny. Zatrzymujemy się na chwilę na półce pod szczytem. Piękne widoki na Kościelec, czarny Staw i część Tatr Zachodnich z Giewontem włącznie. Czas na kanapkę i trochę zdjęć. Słońce miesza się z chmurami które wiedzione jak po sznurku pokrywają prawą stronę szczytów widocznych od grani Orlej Perci w kierunku Wierchu pod Fajki.

Po chwili docieramy na szczyt, siadamy w zagłębieniu z widokiem na Dolinę Pięciu Stawów i Dolinę Roztoki. Delektujemy się słońcem, widokami i kabanosem-niezłe połączenie co? Pod nami non stop lata “śmigło” ,TOPR-owcy mają tego dnia sporo pracy. Ze szczytu Skrajnego Granatu możemy udać się w kierunku przełęczy Krzyżne lecz to trudniejszy i bardziej wymagający fragment, poza tym zejście zarówno do Murowańca jak i Doliny Pięciu Stawów a dalej do Łysej Polany jest dosyć czasochłonne. W prawo trawersujemy Orlą Perć poprzez Pośredni granat aż do Skrajnego Granatu. Taką trasę wybieramy , cały czas będą nam towarzyszyć widoki na dwie chyba najpiękniejsze doliny po polskiej stronie .Do przebycia mamy zaledwie 500 m do Zadniego Granatu ale w mocno eksponowanym skalnym terenie. Początkowy odcinek pozbawiony jest utrudnień. To rozgrzewka do wejścia na Skrajną Sieczkową Przełęcz. Znajdująca sie kawałek dalej szczelina o szerokości około 1 m obrosła już legendą a na pewno zaistniała na Internetach jako niesamowite miejsce. Dla wielu ten mały krok jest niczym krok jaki ludzie wykonali schodząc na księżyc. W rzeczywistości sprowadza się do postawienia dużego kroku nad mało eksponowaną szczeliną, zależy też od której strony się poruszamy. Dla nas osobiście nie stanowił żadnego wyzwania ale przed nami dziewczyna zablokowała się na dobre parę minut zanim postawiła finalnie swoją stopę na drugiej stronie. Kwestia indywidualna – spokojnie do przejścia

Przekraczając szczelinę wchodzimy już w masyw Granatu Pośredniego. Z prawej strony mamy grzędę , która jest początkiem Żlebu Drege`a. Z początku łatwy porośnięty trawą żleb zachęca do zejścia w stronę Czarnego Stawu. Potem mamy jednak prawie 180 metrowy przewieszony komin, który bez sprzętu jest prawie niemożliwy do pokonania. Jeżeli trzymamy się szlaku to raczej w niego przypadkiem nie wjedziecie a przede wszystkim nie zejdziecie. Po kilku mocniej nachylonych odcinkach docieramy na Pośredni Granat. Stąd dopiero rozpościerają się widoki! Siadamy na dwóch zachęcających do odpoczynku głazach i chłoniemy widoki D5S.

Zadani Granat

Z pośredniego ruszamy dalej został nam niewielki kawałek widoczny już w oddali żeby osiągnąć Zadni Granat. .Tutaj mamy już większy ruch, część osób podąża od Koziego Wierchu. Widoki raczej na stronę Doliny Gąsienicowej nie tak spektakularne jak wcześniej. Zaraz za wierzchołkiem grań opada i docieramy do zielonego szlaku -to nasza droga zejściowa. W miarę łatwa i przyjemna. Trochę piarżyska po drodze. Dalej docieramy do czarnego Stawu a stamtąd wedle uznania w stronę Murowańca i Kuźnic lub na kolejne szczyty :-). Trudniejszą opcją dostępną jako wariant zejściowy i wejściowy jest Żleb Kulczyńskiego– którym finalnie decydujemy się schodzić.

Zadni Granat i Kozi Wierch w oddali

Żleb Kulczyńskiego

Za rozejściem zielonego szlaku kontynuujemy granią Orlej Perci. trawersujemy dołem Zadnią Sieczkową Przełęczkę aż do Czarnego Mniszka 2174 m n.p.m. Jego zwieńczeniem jest Komin Pod Mniszkiem, 20 metrowy stromy kawałek skały robiący wrażanie szczególnie od strony Koziego Wierchu. Wiele osób myli to miejsce ze Żlebem Kulczyńskiego jednak tu możemy poczuć przedsmak tego co czeka nas dalej. Komin ubezpieczony jest łańcuchami im klamrami na całej wysokości ,ale nie jest nachylony całkowicie pionowo. Zarówno zejście i wejścia odbywa się w eksponowanym terenie a upadek grozi poważnymi obrażeniami. Skała jest dobrze urzeźbiona więc znalezienie podparcia pod nogi nie jest utrudnione ,trzeba oczywiście uważać i asekurować się łańcuchami. Średnio sprawny turysta powinien sobie poradzić. Nie ulegać presji innych wchodzących i schodzących , każdy idzie tutaj swoim bezpiecznym tempem.

Po przejściu kominka kawałek dalej po prawej mamy zejście do Żlebu Kulczyńskiego. W żlebie mamy dwa kominki ubezpieczone łańcuchami , cały czas idziemy po kruchej obsypującej się skale. Uważać trzeba na zrzucanie kamienia lub te które spadają na nas…:-). Dodatkową ostrożność zalecam przy strumieniu gdzie mamy kawałek płaskich skał, często woda po niech spływająca zamarza lub po prostu jest ślisko. W kominie nogi nie napotykają już tak łatwo półek i oparć ale mimo wszystko nie jest to jakiś mega trudny fragment. Kolejne łańcuchy mamy już niżej -do pokonania również kilka nachylonych mocno progów skalnych. Dalej półkę po której spływa często wspomniana wyżej woda. Dochodzimy do piarżyska którym kierujemy się już w stronę Zmarzłego Stawu.

Chwila odpoczynku i ruszamy dalej w stronę Czarnego Stawu. Niestety prognoza się sprawdza i w połowie drogi zaczyna się oberwanie chmury. Na szczęście tuż przy brzegu prysznic się kończy, intensywnie ale krótko. Słońce rozgania chmury a unosząca się para tworzy magiczny klimat. Zatrzymujemy się oczywiście na foto. Do Murowańca docieramy po kolejnych 30 min. Gwar dobiegający z oddali oznacza jedno-dzikie tłumy. Kupujemy tylko coś do picia(jest osobny bar do napojów) i ruszamy dalej w stronę Kuźnic gdzie docieramy późnym popołudniem. Na obiadek zachodzimy do naszej ulubionej Leśniczówki.

Kliknij i oceń!
[Total: 0 Average: 0]

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Instagram

#wariacje_podrozniczo_kulinarne

Instagram

#przemektrelinski

Na skróty
Zapisz się do naszego newslettera