Świetna tura na początek tatrzańskich wypadów


Trasa: Polana Chochołowska-Grześ (1653 m n.p.m) -Rakoń (1879 m n.p.m)-Wyżnia Dolina Chochołowska-Schronisko na Polanie Chochołowskiej
Długość: ok.11 km +7 km(dojście do Polany Chochołowskiej) + 7 km (Powrót z Polany)
Trudność: 2/5 Max.Nachylenie 30 stopni
Przewyższenie: 800 m
Dla osób początkujących i średnio-zaawansowanych z dobrą kondycją, zjeżdżających na nartach w stopniu dobrym w różnych warunkach śniegowych. Wejście w teren zagrożony lawinami. Na dotarcie do Polany Chochołowskiej na nartach/rowerze/pieszo musicie poświęcić trochę czasu to ok.7 km w jedną stronę +200 m przewyższenia. Dlatego najlepiej startować ze schroniska.
Polana Chochołowska
Na dotarcie do Polany mieniącej się czasami wiosennym fioletem krokusów musicie poświęcić w zależności od środka transportu który wybierzecie od ok 30 minut do 2 h. Do doliny jako jednej z niewielu miejsc w Tatrach można wjechać rowerem więc to też jest opcja jak w dolnych partiach nie ma już śniegu. Ponadto w pewnych okresach kursuje kolejka którą możemy pokonać połowę trasy za ok 5 zł od osoby. Wytrwałym skiturowcom polecamy jednak foczenie na nartach , zawsze to fajna rozgrzewka przed dalszym etapem. Można też zarezerwować nocleg w schronisku i wypad podzielić na 2 części.
Nasza tura rozpoczyna się właśnie tak, późnym popołudniem docieramy do wlotu doliny gdzie zostawiamy auto na parkingu (ok 20-30 PLN dobę). Ruszamy w blaskach zachodzącego słońca w stronę schroniska. mimo że mamy końcówkę Marca to śnieg jest od samego początku trasy wiec sprawnie suniemy do przodu. Kuchnia w schronisku czynna jest zazwyczaj do 21 więc mamy jeszcze spory zapas czasu. Docieramy na miejsce po ok 2 godzinach. Szybki posiłek i wskakujemy do pokoi żeby zregenerować się na kolejny dzień. Pełnia księżyca , która tej nocy oświetla chaty i całą dolinę zachęca nas jednak do wyjścia na sesję z aparatem. przy okazji pomagamy naszej ekipie w poszukiwaniach lawinowych rozgrzewającej “niespodzianki”. 🙂


Grześ
Trasy skiturowe w dolinie Chochołowskiej są oznaczone również żółtymi znakami a w wielu przypadkach poruszamy się w pobliżu lub po szlakach pieszych. Nasz trasa podejścia przebiegała w zasadzie podobnie jak prowadzi szlak pieszy żółto-niebieski z podejściem poza trasą w celu poćwiczenia poruszania się w głębokim śniegu. Szlaki w dolinie reguluje regulamin TPN i załącznik nr 5. Alternatywnym wejściem jest podejście na Długi Upłaz jednak ze względu na zagrożenie lawinowe należy tą trasę wybierać przy pewnych śniegach i w sprawdzonych warunkach. Dla nas posłużyła do zjazdu w dół.
Mapa

Zagrożenie lawinowe możecie zawsze sprawdzić na stronie lawiny.topr.pl lub https://hzs.sk/


Pomocna może być tez mama tateramap.eu gdzie mamy ładnie pokazane nachylenie w danym rejonie, Jak widać na poniższej mapie, wytyczona droga narciarska jest w terenie nachylonym max 30 stopni i przebiega częściowo formacją wypukłą w celu zminimalizowana ryzyka. Letni szlak zielony jest w strefie mocno narażonej na lawiny wiec zimą powinien być omijany.
Mapa

Zaczynamy nad schroniskiem gdzie biegnie trasa wytyczona dla skiturowców po czym łączymy się ze szlakiem pieszym. Tego dnia słońce mocno operuje a wokół nas piękna zimowa sceneria. Meandrujemy razem z pieszymi wąską ścieżką prowadzącą na szczyt. Oprócz omijania turystów nie ma tu większych przeszkód więc odbijamy trochę w las w okolice szlaku. W głębokim śniegu narty pracują inaczej ale satysfakcja też większa. Po jakimś czasie łączymy się ze znowu szlakiem pieszym i dosięgamy szczytu Grzesia (). Pod charakterystycznym krzyżem podziwiamy widoki na Dolinę Chochołowską i Dolinę Łataną w oddali przesuwając palcem po grani widzimy Wołowiec i grań Rohaczy. A wcześniej nasz cel czyli Rakoń.



Rakoń
Z Grzesia zjeżdżamy na fokach w kierunku Rakonia ok 200-300 m na Łuczniańską Przełącz. Stąd zaczyna sie już trawers i powolne podejście na Rakoń. Trasa przebiega szlakiem pieszym wzdłuż Długiego Upłazu. Nie poruszamy sie zbyt szybko co chwila chłonąc piękne widoki tego słonecznego dnia. Po lewej mijamy przyszła trasę zjazdu. Już wtedy możecie ocenić wstępnie trasę zjazdu. Pamiętajcie że to wschodnia wystawa więc słońce operuje tam od rana i po południami śnieg może być ciężki z wszystkimi tego konsekwencjami. Towarzyszący nam Szymon pamięta lawinę która schodząc dojechała do samego środka doliny. Przed samym szczytem zakładamy harszle żeby ułatwić sobie zakosy, ten odcinek bywa często oblodzony. Metalowe odpowiedniki raków robią robotę i sprawnie dochodzimy do rozległego szczytu Rakonia gdzie robimy pamiątkowe zdjęcie. Oczywiście zdejmujemy foki , przepinamy narty i buty ,zmieniamy ubiór na zjazdowy i uzupełniamy kalorie i płyny. Na szczycie spędzamy trochę czasu, ale nie za długo. Słońce operuje ale jest też spory mróz i miękki przyjemny śnieg może się popołudniem zamienić w lodoszreń czego chcemy uniknąć.




Zjazd do Doliny Wyżniej Chochołowskiej
Zjeżdżamy ze szczytu Rakonia poniżej ok. 100-200 m. Wybieramy trasę zjazdu do doliny. Początkowo z większym nachyleniem potem po wypłaszczeniu meandrujemy w kosówce. Śnieg przyjemny ale trochę ciężki , docieramy prawie do dna doliny, trochę mylimy trasę i zaczynamy przedzierać się wzdłuż strumienia. Wyżni Chochołowski Potok okazuje się wyzwaniem 🙂 Zjazdy po kłodach i slalom między sosnami staje sie bardziej męczący niż pozostała część wyrypy ale przynajmniej jest ciekawie. Po jakimś czasie docieramy z uśmiechami na ustach do wydeptanego szlaku zimowo-letniego. Dalej jest wąsko ale po ubitym śniegu suniemy w kierunku schroniska tutaj sama jazdy to już betka….



Na miejscu z nieskrywaną satysfakcją siadamy na piwku podzielić się wrażeniami.
Nasza trasa przebiegała następująco:












