

Ważne:
-Szlaki na terenie Słowacji powyżej schronisk są zamknięte od 1 Listopada do 14 Czerwca
-Pomoc w Tatrach Słowackich nie jest finalnie bezpłatna, pamiętaj więc o ubezpieczeniu zwykłym turystycznym(zazwyczaj obejmuje trekking szlakami do 2500/3000 m)
-Sprawdź pogodę przed wyjściem i kontroluj prognozy
-Trudność określana w umownej skali to 1/5

Trasa jeżeli planujecie ją jako jednodniową wycieczkę musi mieć odpowiedni zapas czasowy, szczególnie jesienią kiedy dzień jest krótszy. Całość trzeba liczyć ok 7 h , możecie sobie pomóc używając wyciągu Rohace Spalena……więc mimo wszystko nie jest to bardzo długa wyprawa jednak ilość “wierzchołków” do pokonania jest kondycyjnie wymagająca.
Jednodniowa wyprawa w słowackie Tatry Zachodnie na Salatyn. Sierpień to zwyczajowo zatłoczone polskie tatrzańskie szlaki , szczególnie te najbardziej popularne. Wielokrotnie przekonaliśmy się że w Polskich Tatrach Zachodnich jest dużo mniej turystów, w słowackich miało być ich jeszcze mniej. Wyjazd zaplanowaliśmy dodatkowo w Niedzielę. Punktem startowym był dla nas parking “Pod Spalenou” czyli ośrodkiem narciarskim Rohace-Spalena u wylotu Doliny Salatyńskiej z całoroczna kolejką krzesełkową. Cena parkingu na cały dzień nie zwala z nóg ,to 5 euro lub 30 PLN jeśli płacimy w złotówkach. Przy parkingu mamy do dyspozycji czynny od rana bufet gdzie można zakupić przekąski czy napoje na drogę lub zjeść ciepłe śniadanie.
Do wyboru mamy dwa szlaki niebieski i niebiesko zielony, który prowadzi również przez górna stacje kolejki. Dla chcących zaoszczędzić kilkaset metrów można się wspomóc wjeżdżając na górę, bilet w jedną stronę to koszt 7 euro w dwie 10 euro, trzeba pamiętać że kolej pracuje w godz. 9-17:00 lub sprawdzić to przed przyjazdem na stronie www.
Do pokonania mamy ok 1200 m przewyższenia i ok 7 h drogi. doliczając postoje i zakładając powrót tą samą drogą ,jest to niewątpliwie wyprawa na cały dzień. Początek niebieskiego szlaku wije się przez las dosyć stromym podejściem, dalej mamy rozejście szlaków , niebieskim podążamy na Przedni Salatyn (1624 m n.p.m.), zielonym wzdłuż stoku narciarskiego do górnej stacji kolejki, stamtąd meandrującym wśród kosodrzewiny podejściem dojedziemy do grzebienia pomiędzy Przednim Salatynem a Brestovą (1934 m n.p.m). Mimo że w trakcie drogi w Tatry było w miarę bezchmurnie , to po obfitych opadach w nocy rejon Salatynu skąpany był we mgle. Podchodząc do góry z każdym krokiem traciliśmy nadzieję na piękne widoki. Przy takich warunkach pogodowych lepiej jest podchodzić trochę później kiedy wiatr i operujące słońce pomogą odparować wilgoć i rozwiać mgłę unoszącą się nad kotlinami. Docieramy do górnej stacji kolejki ,mimo odczuwalnej niskiej temperatury w barze można zakupić tylko herbatę i słodkie przekąski ewentualnie piwko. Zamawiamy herbatkę z rumem, idealnie pasuje do kanapek , które wcześniej przygotowaliśmy.

Po wejściu na Brestovą słońce rozgoniło częściowo chmury i naszym oczom ukazała się ostatnia końcowa część Tatr Zachodnich z Siwym Wierchem na czele. Z każdą chwilą również na wschodzie zaczęły się wyłaniać pozostałe szczyty Tatr Zachodnich i Wysokich.


Na Brestovej szlak niebieski łączy się z czerwonym , który prowadzi już graniami w stronę Salatynu. Do samego szczytu trzeba pokonać jeszcze 2 przełęcze w tym dosyć wymagającą kondycyjnie Skrajną Przełęcz Salatyńską, to jedyne miejsce gdzie występuje ekspozycja i zarazem piękne widoki na Dolinę Spaloną. Na Brestovej pozwoliliśmy sobie na chwilę odpoczynku, w nagrodę widzieliśmy dwa orły polujące nad szczytem Zuberca.


Chmury prawi całkowicie zniknęły co pozwoliło nam na podziwianie wspaniałej panoramy w kierunku zachodnim gdzie pojawiły sią nawet Góry Choczawskie. Ostatnia część podejścia to pokonanie pośredniej Salatyńskiej przełęczy gdzie docieramy do rozejścia szlaków i połączenia ze szlakiem zielonym. Stąd można kontynuować wędrówkę w stronę Banikova i Rohacy , potem zejść żółtym szlakiem poprzez Doliną Spaloną do Doliny Rochaczej. Zielony szlak daje nam możliwość do Tokariny po stronie słowackiej.


My wybieramy jednak najkrótszą opcję czyli powrót przez Brestovą, jest już dosyć późno a chcemy zdążyć przed zmrokiem. Przez większą cześć zejścia nie spotykamy nikogo co potwierdza tylko nasze wyobrażenie o pustych i dzikich Tatrach Zachodnich. Mimo Niedzieli przez cały dzień spotykamy na szlaku ok 30 osób.

Poniżej przełęczy znowu nurkujemy we mgle jak widać poziom chmur i mgły to jakieś 1800 m n.p.m. Schodzimy zielonym szlakiem ,następnie stokiem narciarskim, z daleka wypatrzyliśmy spore poletko kwitnącego łubinu. Chcemy wykorzystać ten element krajobrazu , szczególnie że w tle mamy Osobitą.

Na parking docieramy po ok 10 godzinach wliczając w to przerwy na jedzenie, podziwianie widoków i mały chill out na Brestovej. Żeby w pełni podziwiać i czerpać z urokó Tatr nie można ich przebiec czy po prostu przejść. Dlatego 7 h samego marszu , który pokazują mapy to zbyt mało. Lepiej zaplanować go z odpowiednim zapasem.
Spragnieni i głodni docieramy do parkingu , niestety bufet czynny jest do 19 , kilkaset metrów dalej ,przy dordze wyjazdowej znajdujemy pensjonat-restaurację Penzion Sindlovec. W menu oryginalna słowacka kuchnia, jesteśmy we czwórkę więc decydujemy się na zupę czosnkową, kwaśnicę, haluszki , pierogi z bryndzą i smażony ser. Wszystkie dania smakują wyśmienicie, co prawda kilkanście euro za mały ser z frytkami wydaje się sporo.Pzoostałe dani były w przystępnych cenach.
https://goo.gl/maps/EhYHAFkoJYt91j8x5


