Pieczonki zagłębiowskie

Drukuj

Dodaj do ulubionych

Kliknij i oceń!
[Total: 0 Average: 0]

Podziel się:

Czas przygotowania:

Poziom trudności:

Kaloryczność

Termin podróży

Czas wyjazdu:

Koszt

Czas w dwie strony:

Dystans:

Przewyższenie:

Trudność w umownej skali:

Czas przygotowania 120 min

Średnie

Kaloryczność 137 kcal w 100 g

Składniki:

  • spora ilość ziemniaków 3-4 kg
  • 2-3 marchewki
  • 1-2 buraki
  • 3-4 cebule
  • kilka świeżych grzybów, jeśli mamy (opcjonalnie suszone)
  • 2-3 rodzaje dobrej kiełbasy
  • kawałek boczku wędzonego
  • liście kapusty
  • liście chrzanu
  • Przyprawy: ziele angielskie, liść laurowy, pieprz ziarna, sól, 2 ząbki czosnku, słodka papryka, zioła typu rozmaryn, majeranek, tymianek.
  • coś tłustego: smalec/olej, skóra z boczku, słonina
  • kociołek żeliwny

Skąd się wzięło to danie? Informacji mamy bardzo mało....Pieczonki czy kociołek bo pod takimi nazwami funkcjonuje to nieskomplikowane a pyszne danie to dziedzictwo kulinarne rejonu Śląska i Zagłębia oraz Jury krakowsko-częstochowskiej. Nazywana również prażuchami, prażonkami, dymniokami….. Zwyczaj robienia zapiekanych ziemniaków pochodzi też z kuchni żydowskiej. Przed wojną niegdyś licznie zamieszkujący te tereny hebrajczycy ,przygotowywali babki ziemniaczane czy Ciulim. Święto Ciulimiu i Czulentu do dzisiaj jest obchodzone w Lelowie. Ciulim to akurat zapiekane tarte ziemniaki z żeberkami w środku w pewnym sensie podobne do pieczonek. Inna legenda mówi że do popularyzacji pieczonek przyczyniła się fabryka żeliwnych kociołków w Żarkach , która w ramach wynagrodzenia rozdawała je swoim pracownikom .Tak czy siak danie jest charakterystyczne dla rejonu Zagłębia Dąbrowskiego ,Myszkowa, Zawiercia jak i całej Jury oraz części Śląska. Tradycja dań z ziemniaków przygotowywanych i zapiekanych jest tu nadal żywa. Co roku w Porębie organizowany jest nawet festiwal Prażonek!

Dla nas to smak jesieni, świeżych ziemniaków i warzyw. Tradycyjnie jesienne “wykopki” ziemniaków kończyły się właśnie przygotowaniem pieczonek lub ziemniakami pieczonymi w popiele z ogniska. Niezapomniane smaki dzieciństwa……Do podania na ciepło żurek w kubku lub zsiadłe mleko. Smacznego!!

Przygotowanie

Na początku rozpalamy ogień. Pamiętajcie że początkowa faza polegająca na nagrzaniu kociołka to wiekszy żar i płomień , potem stopniowo zmniejszamy po to żeby nie przypalić ziemniaków.

Warzywa i kiełbasę kroimy w 3-4 milimetrowe talarki (kiełbasę można ciut grubiej) Boczek w większa kostkę lub prostokątne plasterki, cebulę szatkujemy w pióra. Dlaczego w talarki a nie w kostkę? To kwestia gustu jednak wg mnie krojenie w talarki lub większe kawałki powoduje że poszczególne smaki są lepiej wyczuwalne i nie powstaje nam jeden wilki bigos co może się zdarzyć przy drobnym krojeniu w kostkę. Na dno kociołka dajemy trochę smalcu, słoniny lub skórę odciętą z boczku. Zgodnie z zasadą “zero waste” która jak widać była już znana naszym przodkom :-). Na to kładziemy 2-3 duże liście kapusty , jest to taka warstwa ochronna chroniąca przed przypaleniem. Niektóre szkoły proponują wyłożyć cały kociołek liśćmi kapusty. Następnie układamy warstwy składające się z: ziemniaków, aby pokryły spód, trochę marchwi, buraka, cebuli, grzybów, kiełbasy, boczku. Przyprawiamy kilkoma ziarnami ziela angielskiego, liścia laurowego, mielonego pieprzu, solimy, dodajemy zioła oraz odrobinę pokrojonego w kosteczkę czosnku. Każda warstwa po ułożeniu musi zostać doprawiona.

Następnie układamy kolejne 2-3 dokładnie takie same warstwy. Na koniec przykrywamy pozostałymi ziemniakami i doprawiamy. Na górę można dodać kawałki smalcu lub innego tłuszczu(olej ale raczej nie masło) który podczas pieczenie będzie spływać na dół. My zawsze używamy smalcu czasami gęsiego. Całość przykrywamy liśćmi kapusty i/lub liśćmi chrzanu. Pieczemy na ogniu przez 1h do 1,5h, aż ziemniaki będą miękkie (w zależności od rodzaju garnka i przygotowanej ilości oraz intensywności palenia). W międzyczasie możemy 1-2 razy wstrząsnąć kociołkiem żeby smaki lepiej się wymieszały. Czas pieczenia liczymy od momentu aż kociołek “puści parę” czyli zacznie sie sam proces duszenia , zauwazycie ten moment bno razem z nim zaczyna roznosić sie wokoło smakowita woń pieczonek :-). Podajemy same, z kefirem, zsiadłym mlekiem, żurem – w zależności od upodobań. Posypujemy świeżą posiekana pietruszka lub lubczykiem. Smacznego!

Kliknij i oceń!
[Total: 0 Average: 0]

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Instagram

#wariacje_podrozniczo_kulinarne

Instagram

#przemektrelinski

Na skróty
Zapisz się do naszego newslettera