Skitury-Giewont z Kuźnic

Drukuj

Dodaj do ulubionych

Kliknij i oceń!
[Total: 0 Average: 0]

Podziel się:

Czas przygotowania:

Poziom trudności:

Kaloryczność

Termin podróży

Czas wyjazdu:

Koszt

Czas w dwie strony:

Dystans:

Przewyższenie:

Trudność w umownej skali:

Klasyka Tatrzańskich skiturów

skitury

Trasa: Kuźnice-Hala Kondratowa-Przełęcz Kondracka-Giewont (1895 m n.p.m.)-Kalatówki-Kuźnice

Długość: ok.13 km

Trudność: 2/5 Max.Nachylenie 35 stopni

Przewyższenie: 850 m

Dla osób średnio-zaawansowanych z dobrą kondycją, zjeżdżających na nartach w stopniu zaawansowanym. Kilka wariantów podejścia w zależności od zagrożenia lawinowego. Możliwość zjazdu częściowo po przygotowanych trasach(tylko koniec przy Nartostradzie). Wejście w teren zagrożony lawinami. Polecana wiosną przy pewnych śniegach.



Start

Wycieczka na Giewont (1895 m n.p.m.) to marzenie niejednego skiturowca. Jeżeli macie już za sobą wyrypy w Beskidach, zaliczyliście drogi reglowe w Tatrach i prostsze trasy w Tatrach Zachodnich to Giewont będzie dobrym miejscem na zapoznanie się ze skiturami o charakterze wysokogórskim. Tak było w naszym przypadku. Spragnieni podnoszenia swoich umiejętności i eksplorowania kolejnych miejsc na wyrypę na Giewont wybraliśmy się w fajnym towarzystwie realizując przy okazji trening lawinowy.

Kuźnice

Zaczynamy w Kuźnicach, tradycyjnie od kawki w naszym ulubionym Gościńcu Kuźnice. Jeżeli brakuje Wam sprzętu to w kilku wypożyczalniach możecie uzupełnić lub wypożyczyć odpowiedni ekwipunek. Warunki zmieniają się dynamicznie, więc czasami mogą przydać się harszle lub inne elementy, których akurat nie macie. Do Kuźnic dojeżdżamy lub dochodzimy pieszo lub podjeżdżamy busikiem za parę zł. Człapiemy z buta-na rozgrzewkę. Mamy też swoją ulubiona kwaterkę tuż przy stacji kolejki, z której czasami korzystamy. Pozwala dojechać i zaparkować autem, dodatkowo jest w przystępnych cenach (czasami) – polecamy poszukać. Z Kuźnic uzbrojeni w dobry humor ruszamy w stronę Kalatówek niebieskim szlakiem. Pamiętajcie że szlaki skiturowe w tatrach oznaczone są na pomarańczowo. Czasami pokrywają się ze szlakiem pieszym choć nie zawsze. Trasa na Kalatówki momentami nieznacznie odbija w lewo od nartostardy potem sam Hotel możemy ominąć i trawersować poniżej niebieskiego szlaku pieszego. Kalatówki to pierwszy w Polsce ośrodek narciarski jak i Hotel znajdujący się w górnej części polany.

Od Polany Kalatówki podążamy dalej – szlakiem niebieskim albo prosto trasą narciarską która może jest trochę dłuższa, ale zdecydowanie łatwiejsza. My idziemy przez las “niebieskim”. Czeka nas trochę podejść i zjazdów na fokach. “Fajna traska” -ktoś stwierdził. Dalej trasy się łączą i trzymamy sie pomarańczowych znaków. Po kilkunastu minutach jesteśmy na Polanie Kondratowej. Tym sposobem docieramy do jednego z najstarszych schronisk- Schronisko na Hali Kondratowej. Tu robimy krótki postój. Uzupełniamy energię, wymieniamy kilka informacji z towarzyszącym nam ratownikiem TOPR. Ktoś rzuca hasło “Czas na jajecznicę”- klasyk polskiej kuchni…. Ciekawe jak będzie smakował po rewitalizacji schroniska…..

Po wyjściu ze schroniska sprawdzamy jeszcze raz sprzęt. Kontrolujemy detektory lawinowe, indywidualnie i grupowo. Wchodzimy w teren lawinowy, więc trzeba mieć się na baczności. Niegroźna trasa latem jest dosyć niebezpieczna zimą. Z resztą jak wiele szlaków w Tatrach Zachodnich. Trasa, którą idziemy prowadzi bardziej w lewo w kierunku Piekiełka, omijamy tym sposobem lawiniaste żleby schodzące z Giewontu pod tradycyjnym niebieskim szlakiem pieszym. W okolicach Piekiełka przypominamy sobie kilka podstawowych tematów jak hamowanie czekanem. Choć trzeba przyznać, że spadając głową w dół nie jest to takie proste 🙂 Ruszamy dalej, w około nas żleby opadające z lewej strony z Kopy, a z prawej z Giewontu dlatego trzymamy się środka dolinki. Z lewej strony mamy małe lawinisko-kilka dni temu zeszła niewielka lawina wprost z przełęczy.

Kilka dni przed zakończeniem tego tekstu dowiadujemy sie niestety o śmiertelnym wypadku i zasypaniu 7 osób właśnie w leju odchodzącym od przełęczy w dół , którym przebiega szlak letni (Luty 2024). Kilka dni później schodzi lawina gruntowa z jednego ze żlebów Giewontu. Zimowy wariant szlaku sugerowany jako najbezpieczniejszy przebiega od razu od szlaku letniego w Piekiełku w górę na Wyżnią Przełęcz Kondracką. Omijamy pierwsze żleby schodzące z Giewontu i trawersujemy grzędą pomiędzy żlebami. Jak widać drogę podejścia musimy każdorazowo ocenić i wybrać tą najbezpieczniejszą lub zawrócić.

Przebieg alternatywnych tras zimowych na Wyżnią Przełęcz Kondracką-fromacje wypukłe pomiędzy żlebami(tatramap.eu)

Przełęcz Kondracka

W czasie naszej wyrypy warunki są dobre pokrywa śnieżna związana dobrze mimo dodatniej temperatury w ciągu dnia. Trawersujemy teren zakosami podążając na prawo od szlaku pieszego. Śnieżne kalafiory i miejscami dosyć grząski i mokry śnieg nie ułatwiają zadania. Pod nami faktycznie masy obsuniętego śniegu to tylko daje wyobrażenie o sile lawiny, która zeszła kilka dni wcześniej. Zakładamy zakosy, teren staje sie coraz bardziej stromy. W tym miejscu nachylenie ma pomiędzy 30-35 stopni. Śnieg obsuwa się i ciężko jest złapać równowagę. Ania zalicza małą przewrotkę razem z odjeżdżającym śniegiem zahaczając dziewczynę z pieszego szlaku. “Nic się nie stało”- kwitują obie i każdy podążają dalej. Foczymy równolegle do szlaku pieszego żeby w końcowym odcinku połączyć się z nim. Zachowujemy odstępy odciążające. Tu już zwalniamy mijamy sporo osób idących pieszo którym trzeba ustąpić. Niestety jest paru odważnych piechurów którzy zasuwają do góry żlebami giewontu. Jest na plusie, a duże ilości śniegu w żlebach mogą ruszyć pod wpływem własnego ciężaru.

Docieramy do Przełęczy Kondrackiej tu chwilę odpoczywamy. Widoczność jest taka sobie, dodatkowo mamy w prognozach chmury burzowe, które powoli nadciągają od zachodu. Warunki się jednak poprawiają, wspólnie decydujemy, że mamy jeszcze zapas czasowy i nie ma ryzyka, że zastanie nas pogorszenie pogody. Z przełęczy mamy już piękny widok na Tatry Zachodnie, czy Wysokie. Tutaj każdy pozwala sobie na chwilę kontemplacji, czy to podczas skiturów, czy wędrówek pieszo. Idealny moment na uzupełnieni energii i łyk herbaty. W stronę Kopy Kondrackiej widać spore nawisy śniegu to jest właśnie ryzyko, które czyha na podchodzących, jak i idących granią – zawsze trzeba zachować kilka metrów odstępu.

Giewont

Ruszamy na Wyżnią Przełęcz Kondracką. Idziemy za niebieskim szlakiem przy okazji kontrolujemy podłoże pod kątem kamieni, warto to wiedzieć przed zjazdem. Zakosami najpierw po lekko potem bardziej stromo nachylonym terenie trzymamy się szlaku i jego okolic. Dochodzimy do miejsca, gdzie w spokoju można zostawić narty i kijki. Zakładamy raki, zostawiamy narty i ruszamy z czekanami na szczyt. Stąd trasa wiedzie już pod Giewont i dalej pod słynny krzyż. Pamiętajmy, że szlak na Giewont jest jednokierunkowy, więc schodzimy inną drogą niż wchodzimy. Wspomagamy się łańcuchami, które gdzieniegdzie wystają spod śniegu. Jest ślisko, ale nie jest to jakaś trudna wspinaczka. Należy jedynie w kilku miejscach zachować szczególną ostrożność, bo upadek z kilkunastu metrów w dół grozi co najmniej poważnymi potłuczeniami.

Docieramy na szczyt -jest satysfakcja, bo widoków w tym dniu za bardzo nie ma, chmury skutecznie otuliły Śpiącego Rycerza. Na szczęście byliśmy tu nie raz w dużo bardziej sprzyjających warunkach widokowych. Na szczycie uważamy, by nie zbliżać się do krawędzi od strony Zakopanego, która kończy się kilkuset metrową ścianą tak pięknie widoczną z okolic np Gubałówki. Wypadki nadal się tu zdarzają szczególnie przy kiepskiej widoczności.

Schodzimy na Wyżnią Przełęcz Kondracką, gdzie zdejmujemy foki i przepinamy się do zjazdu. Analizujemy trasę zjazdu. Po przejechaniu 100 m odbijamy w lewo w piękne pole śnieżne schodzące w kierunku Polany Kondratowej. Uważamy na wystające kamienie i przetarcia. Omijamy w ten sposób wydeptany szlak pieszy i ruszamy grzędą, gdzie zagrożenie jest mniejsze, a warunki do zjazdu nieco lepsze. Zjeżdżamy blisko drogi naszego podejścia, uważając na piechurów i innych podążających w górę. Trasa którą jedziemy prowadzi wypukłą formacją omija żleby z lewej strony i szlak pieszy z prawej. Śnieg jest ciężki, wiec manewrujemy z trudem. Na wypłaszczeniu w dolinie meandrujemy w kosówce, trochę gimnastyki w kociołkach i między drzewami po to żeby dotrzeć pod Schronisko. Stamtąd już szlakiem prowadzącym do nartostrady za śladami nart w kierunku Kuźnic. Szlak trochę nierówny i wyboisty ale finalnie całkiem przyjemny do zjazdu. Piękna Wyrypa. Kończymy w “Leśniczówce” na zasłużonym obiedzie.

Kliknij i oceń!
[Total: 0 Average: 0]

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Instagram

#wariacje_podrozniczo_kulinarne

Instagram

#przemektrelinski

Na skróty
Zapisz się do naszego newslettera