Tatry- Rysy ze Szczyrbskiego Jeziora

Drukuj

Dodaj do ulubionych

Kliknij i oceń!
[Total: 0 Average: 0]

Podziel się:

Czas przygotowania:

Poziom trudności:

Kaloryczność

Termin podróży

Czas wyjazdu:

Koszt

Czas w dwie strony:

Dystans:

Przewyższenie:

Trudność w umownej skali:

Widok na Dolinę Białej Wody, Łomnice i Gerlach

Trasa: Szczyrbskie Jezioro-Popradzki Staw – Mięguszowiecka Dolina – Rozdroże nad Żabim Potokiem – Chata pod Rysami – Rysy.

Czas w dwie strony: ok 10 h

Dystans: 22 km,

Przewyższenie: 1530 m

Trudność określana w umownej skali to 2/5


Ważne: Trasa na Rysy od strony Słowackiej mimo że łatwiejsza technicznie niż od strony Polskiej wymaga dobrej kondycji.

Trasa jeżeli planujecie ją jako jednodniową wycieczkę bez noclegu w jednym ze schronisk musi mieć odpowiedni zapas czasowy, szczególnie późną jesienią kiedy dzień jest krótszy. Całość trzeba liczyć ok 9-11 h. Prowiant i napoje możecie uzupełnić w Chacie pod Rysami lub w schronisku nad Popradzkim Stawem. Oficjalnie szlaki po stronie słowackiej czynne są od 15 Czerwca do 1 Listopada . Nie zapominajcie o odpowiednim ubraniu (kilka warstw) dostosowanym do warunków pogodowych jak również o raczkach i rakach w razie niesprzyjających warunków i zalegającego śniegu. W Tatrach Słowackich akcje HZS są płatne więc pamiętajcie o ubezpieczeniu. Sprawdzajcie warunki lawinowe szczególnie późną jesienią gdzie może występować już gruba pokrywa śniegu. Zainstalujcie apkę “Ratunek” lub HZS nigdy nie wiadomo kiedy moze sie przydać.

Przygotowanie

Nasz wypad rodzinny robimy z Kubą , który w momencie wejścia ma 10 lat, więc dla takiego młodzieńca to nielada wyzwanie, chociaż doświadczenie w poruszaniu się w górach czy śniegu już ma. Upewniamy się jednak że warunki są sprzyjające. Dwudniowa inwersja i temperatura kilkunastu stopni roztapia zalegające resztki śniegu i zapobiega oblodzeniom. Sprawdzamy, na szczycie Rysów ma być na plusie przez 3 kolejne dni. Mimo wszystko zabieramy raczki ,kaski i czekan. Na zdjęciach osób wracających ze szczytu widać pole śnieżne ,które trzeba trawersować. Mamy późną jesień a wyruszamy samochodem około południa, dojedziemy do Szczyrbskiego Jeziora późnym popołudniem, decydujemy się na nocleg w Schronisku nad Popradzkim Stawem. Piękne widoki i pyszna słowacka kuchnia to cechy charakterystyczne tego miejsca. Poza tym kolejnego dnia będziemy mieli krótszy dystans do pokonania.Z Kubą a idziemy jednak innym tempem. Koszt noclegu w momencie pisania tego tekstu to 29 euro za miejsce w pokoju wieloosobowym+12 euro za śniadanie serwowane od 6:30.

Szczyrbskie Jezioro

Jedna z najpopularniejszych miejscowości po Słowackiej stronie z jeziorem o tej samej nazwie ,znajdującym się na wysokości 1346 m n.p.m.. Popularna zimą ze względu na atrakcje narciarskie i latem jako baza wypadowa na wiele tatrzańskich szlaków. Tutaj zaczynamy naszą wyprawę. Koszt parkingu to ok. 10 euro pod warunkiem że spotkacie parkingowego , który pobierze opłatę. Nam się to niestety nie udaje mimo szczerych chęci. Zostawiamy samochód i opłatę uiścimy po powrocie, tak z resztą robi wielu turystów. Zarówno w Sobotę po południu jak i Niedzielę kiedy wracamy po zmroku nie ma nikogo. Parkujemy przy hostelu Turistycke Ubtytovanie przy drewnianych straganach. Swoją droga hostel całkiem fajny i tani, nocowaliśmy już tutaj podczas wyjścia na Krywań. Często w okresie letnim parkingi sa już zapchane od samego dołu miejscowości. . Dostać się tu można samochodem, autobusem lub elektriczką czyli kolejką krążącą u podnóża Tatr. Z Zakopanego trzeba jechać do Popradu lub Starego Smokovca autobusem(Samar,Flixbus) i stamtąd elektriczką (koszt 1,5 euro) Pierwsza opcja to wysiadka na stacji Popradzka Polana skąd możemy wyruszyć niebieskim szlakiem do schroniska nad Popradzkim Stawem. Droga jest asfaltowa i służy również jako ścieżka rowerowa. Druga opcja to wysiadka na stacji Strbske Pleso, krótki spacer do słupka wskazującego czerwony szlak. Ta sama droga czeka dojeżdżających autem.

Transport z Zakopanego i pod Tatrami:

https://cp.hnonline.sk/vlak/spojenie/ (wyszukiwarka połączeń na Słowacji)

https://www.flixbus.pl/ (dojazd Zakopane-Poprad/Stary Smokovec)

http://www.strama.eu/rozkady-jazdy (dojazd Zakopane-Poprad)

https://www.zssk.sk/(elektriczka i koleje słowackie)

Stacja Strbske Pleso

Popradzki Staw i Schronisko

Dojście do Schroniska nad Popradzkim Stawem czy samego stawu, tak jak wspominaliśmy rozpoczynamy szlakiem niebieskim(4.2 km) ze stacji Popradzkie Pleso lub czerwonym szlakiem ze Szczyrbskiego Jeziora(stacja Strbske Pleso) od rozejścia szlaków pod Heliosem, przy wiadukcie. Szlak czerwony w pewnym momencie rozchodzi się również zieloną odnogą, jest to trochę dłuższy wariant, który również prowadzi nad Popradzki Staw(4.1 lub 4,5 km).Spod samego stawu jak również szlakiem żółtym będącym odnogą niebieskiego niebieskiego możemy w ok 15 min dotrzeć do symbolicznego cmentarza ofiar gór. Swoje tablice pamiątkowe maja tutaj najwybitniejsze osobowości świata gór , które tragicznie przeniosły się na tamtą stronę grani. Warto odwiedzić to miejsce i pamiętać, że góry mimo swego piękna i uroku niosą również niebezpieczeństwa nawet dla tych najbardziej obytych i doświadczonych.

Nocleg w Schronisku i jego otoczeniu to rozkosz dla oczu nawet przy kiepskiej pogodzie. Pokoje wieloosobowe lub 2-3 osobowe plus wystrój okraszony niesamowitymi zdjęciami gór pozwala poczuć tatrzański klimat. Popradzki Staw jest pięknie wkomponowany w Mięguszowiecką Dolinę i otoczony górującymi nad nią szczytami Wielkiej Kopy czy Osterwy. W Schronisku mamy do dyspozycji bufet czynny do 21:00 i bar do 22:00. Śniadania serwowane są od 6:30. Można spróbować tradycyjnych potraw jak zupa fasolowa, czosnkowa czy kwaśnica. Nasze podniebienia podczas kilku pobytów poznały również smak smażonego sera, knedlików z gulaszem, bryndzowych haluszek i pierogów. Wszystko było całkiem smaczne i odpowiednio kaloryczne, w końcu na długą wędrówkę trzeba uzupełnić zapasy energii. Do tego oczywiście pewna ilość słowackich elektrolitów w płynie :-).O poranku można się wybrać na wschód słońca nad stawem lub od razu ruszyć na szlak o brzasku. Rozejście szlaków jest zaraz powyżej schroniska, odbijamy w niebieski szlak prowadzący na Rysy i Koprowy Wierch. Przy rozejściu mijamy charakterystyczną budkę przeznaczoną dla Nosiczy ,czyli słynnych słowackich tragarzy wnoszących przeróżne produkty o słusznej wadze do najwyżej położonych słowackich schronisk. Każdy może zostać nosiczem ,leżące w budce produkty czekają na wniesienie a Chata pod Rysami nagradza wytrwałych kubkiem gorącej herbaty.

Droga na Rysy

Ruszamy leśnym duktem do Chaty pod Rysami mamy stąd 4.7 km a na szczyt 5.8 km i 1030 m przewyższenia. Spokojnym tempem z postojami to ok 3,5-4 h. Po ok 15 min zaczyna przebijać się z lewej strony Grań Baszt, idąc dalej wychodzimy powoli ponad granice lasu i wędrujemy kosówką, Szatan i pozostałe “diabelskie” szczyty widać już bardzo wyraźnie.Idziemy spokojnym krokiem na razie nachylenie trasy jest niewielkie. Dochodzimy do mostku gdzie można przykucnąć i odpocząć na ławeczce. Idziemy w towarzystwie nosicza, który dźwiga bez mała 40-50 kg on z takim balastem a my bez a mamy porównywalne tempo :-).W międzyczasie mijamy rozejście szlaków niebieskiego i czerwonego nad Żabim Potokiem. Niebieski wiedzie na Koprowy Wierch a czerwony, którym podążamy-na Rysy.

Po przekroczeniu Żabiego Potoku szlak zaczyna meandrować zakosami, które pokonujemy całkiem sprawnie w towarzystwie innych turystów i nosicza , który podąża razem z nami. Docieramy do Doliny Żabiej Mięguszowieckiej .Znajdują się tu 3 stawy, można chwilę odpocząć podziwiając słońce i góry odbijające się w tafli wody, chłoniemy krajobrazy i majestat który nas otacza. Podążając dalej czerwonym szlakiem wzdłuż brzegu powoli docieramy do kolejnych zakosów , które prowadzą nas do najtrudniejszego momentu całej trasy gdzie znajdują się też sztuczne ułatwienia. Mimo że mamy koniec Października i wyjątkowo duże pozostałości po mocnych wrześniowych opadach śniegu to dwudniowa inwersja roztopiła resztki śniegu w niższych południowych ekspozycjach i nie ma oblodzeń czy zmrożonego śniegu. Docieramy do ścianki, którą wchodzimy na pnący się w górę trawers prowadzący do Kotlinki Pod Wagą. Zakładamy kaski i chowamy kijki żeby sprawniej operować rękoma, czeka nas trochę scramblingu ale nic skomplikowanego.Tu mamy pierwsze ubezpieczenia w postaci drabinki lub łańcuchów, tak naprawdę to są 2 drogi do wyboru, którymi można podążać jednocześnie. Dalej mamy również platformy lub ścieżkę z łańcuchami jako opcjonalną drogę, trawersujemy mając z prawej dosyć sporą ekspozycję w końcu kotlinka opada w kierunku stawów ponad 80 metrowym progiem to chyba najtrudniejszy odcinek całej trasy. Na dalszym odcinku ścieżka poszerza się i skręca w górę i w lewo w szeroki żleb gdzie prowadzi już przez Kotlinkę pod Wagą do Chaty pod Rysami. Na ostatnim odcinku mamy do asekuracji ponownie łańcuchy i liny.

Chata pod Rysami i Kotlinka pod Wagą

Dumnie wkraczamy do “Królestwa Wolnych Rysów” jak głosi herb zawieszony na skale. Chwila odpoczynku przy połyskującym w słońcu strumyku zza Wysokiej wychodzi słońce i oświetla nasze twarze. Czas założyć założyć okulary, twarze mamy już nasmarowane “pięćdziesiątką”, doświadczenia z alpejskich słonecznych stoków podpowiadają żeby używać kremu w taka pogodę. Przechodzimy przez kolorową bramkę żywcem przeniesioną z himalajskich szlaków, przez chwilę mamy wrażenie że jesteśmy gdzieś na drugim krańcu świata. Wpadamy na chwilę do Chaty, pałaszujemy smażony ser, powiedzmy szczerze taki sobie i uzupełniamy słowackie elektrolity :-).W schronisku można wynająć nocleg za 32 euro + 5 euro śniadanie. Słowaccy “szerpowie” mają tu swoją specjalną strefę do odpoczynku i przygotowania się do zejścia. Udajemy się na górną cześć rumowiska ,żeby odwiedzić najwyżej położoną w Tatrach toaletę i znajdującą się obok niej ławkę. Takich osobliwości jest tu sporo , parę metrów niżej mamy przystanek autobusowy ,który został wniesiony dla żartu i tak pozostał. Wracamy na szlak przed nami spore pole śnieżne z głębokim mokrym śniegiem.

Rysy

Z Przełęczy Waga schodzi sporo osób , niektórzy ślizgają się lub zjeżdżają na butach, przy mokrym śniegu to mniejszy problem niż przy oblodzonym gdzie można “pojechać”. Mimo wszystko dla komfortu zakładamy raczki , pomagają ale miejscami można zapaść się do kolan, w tym miejscu nawiało wcześniej spore ilości śniegu. Pole śnieżne ciągnie się z przerwą do podstawy Kopy nad Wagą, raczki ściągamy jednak chwilę wcześniej. Z przełęczy zaczyna nam się rysować wspaniała panorama , najpierw Wysoka, Gerlach , Lodowy i Łomnicki Szczyt oraz Tatry Bielskie. Przystajemy na chwilę na parę fotek i wpatrujemy się w ostre granie na horyzoncie. Czerwony szlak prowadzi dalej trawersem pod Kopą na Polski (2499 mn.p.m) i znajdujący się zaraz obok słowacki wierzchołek Rysów(2503 m n.p.m), tutaj zaczyna się wspinaczka z użyciem rąk ,na szczęście nie ma śniegu czy wilgoci, jest sucho więc w miarę sprawnie poruszamy się w górę, ja z Kubą swoim tempem z asekuracją , reszta ekipy macha nam już ze szczytu :-).To drugi bardziej wymagający technicznie moment. W zimę teoretycznie szlak od słowackiej strony jest zamknięty, przy zalegającym śniegu mogłoby tu być niebezpiecznie. Docieramy na wierzchołek. Stąd zapierające widoki na Morskie Oko, Mięgusze, czy Orlą Perć to wszystko wyłania się ze szczytu. To faktycznie jeden z najpiękniejszych widoków w Tatrach. Na polskim wierzchołku mamy pamiątkowy zeszyt i drewnianą tabliczkę z wysokością ,jakoby na dowód zdobycia dachu Polski. Turystów jest sporo ale dla każdego znajdzie się miejsce żeby na chwilę przycupnąć i delektować się chwilą. Zużywamy nasz zapas batoników a ja zabieram się za zdjęcia , dwa obiektywy to główny balast mojego plecaka ale warto było wnosić , żeby uwiecznić takie widoki. Słońce oświetla teraz większość szczytów więc moment idealny.

Powrót

Widokami ze szczytu można by się delektować bez końca ale przed nami jeszcze długa droga powrotna, ruszamy z powrotem trawersem na Wagę i w dół do Chaty gdzie zażywamy jeszcze małą dawkę złotego trunku. W schronisku jest specjalna strefa na rzeczy do zniesienia na dół stoi tam dosyć leciwy rower ale jak widać nie ma chętnych do jego transportu ;-).My zabieramy ze sobą to co wnieśliśmy. Droga powrotna nie nastręcza specjalnych trudności, większe skupienie i atencja towarzyszy nam tylko przy progu i sztucznych ułatwieniach .Kuba opuszcza się na najdłuższym łańcuchu i od zakosów rusza jak ekspres w kierunku Żabich Stawów. Sama trasa w górę była dla niego pewnym wyzwaniem, bardziej związanym z ekspozycją niż kondycyjnym. Reszta ekipy czyli Ania ,Magda i Wojtek jest już kawałek przed nam. Stąd szlak to już raczej spacerek, zatrzymuje się jednak i chwytam ponownie za Nikona. Słońce powoli balansuje nad Granią Baszt oświetlając Żabie Stawy i Dolinę. Udaje mi się złapać parę ciekawych ujęć ,to by ten moment i chwila…….spędzam ok 15 min na pstrykaniu ,ruszam dalej gdy słońce chowa się za granią. Na ławeczce kawałek dalej czeka na mnie znudzona już trochę pozostała cześć naszej ekipy.

Docieramy do rozejścia szlaków o zmroku, robimy mały przystanek na coś ciepłego. Tym razem stołujemy się nie w głównym schronisku a w Majlathovej Chacie znajdującej się tuż obok Hotelu Górskiego Popradske Pleso, pełniącej również funkcje schroniska jak i restauracji serwującej słowacką kuchnię. Mamy tu aż trzy rodzaje knedlików i czosnkową , którą zagrzewamy się do dalszej drogi. Od rozejścia idziemy czerwonym , krótszym szlakiem, trasa wiedzie leśnym duktem , z czołówkami be problemu podążamy przed siebie nie napotykając trudności ani innych turystów….. Po ponad godzinie docieramy do parkingu gdzie ładujemy nasze zmęczone nogi do auta -kierunek PL.

Kliknij i oceń!
[Total: 0 Average: 0]

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Instagram

#wariacje_podrozniczo_kulinarne

Instagram

#przemektrelinski

Na skróty
Zapisz się do naszego newslettera